Maciej Zakościelny

Maciej Zakościelny (Kordian)

Producent muzyczny i playboy. Pozornie ma wszystko, czego pragnie każdy facet. Co wieczór ma inną kobietę, sportowy samochód i luksusowy apartament. Ale czy jest szczęśliwy? Gdy spotka na swojej drodze ekscentrycznego wokalistę Ricky'ego (Zbigniew Zamachowski), jego podejście do życia się zmieni.

W roli Kordiana MACIEJ ZAKOŚCIELNY

Jeden z najbardziej popularnych aktorów w Polsce, gwiazda seriali "Czas honoru", "Kryminalni" i "Strażacy" oraz komedii "Tylko mnie kochaj" i "Dlaczego nie!".

- Aktorstwo nie jest dla mnie słowem wpisanym w rubryce „zawód”. To sposób na życie. Tak więc powiedzieć o sobie, że „bywam” aktorem, oznaczałoby to samo, co stwierdzenie, że zdarza mi się oddychać - wyznaje artysta.

Co łączy go z filmowym Kordianem? Przede wszystkim: miłość do muzyki. Kordian jest kompozytorem i gra na fortepianie, za to Maciej przez 13 lat uczył się gry na skrzypcach. W dzieciństwie ćwiczył nawet kilka godzin dziennie, a koledzy przezywali go "Tekla" i "Janko Muzykant". Dziś aktor sięga za to po instrument, gdy chce wrócić myślami do dawnych lat.

- W pewnej chwili zorientowałem się, że łatwiej mi docierać do wspomnień za pomocą muzyki - wyznaje M. Zakościelny. - Może dlatego, że tak długo grając na skrzypcach, muzyczna pamięć koduje przy okazji i inne wrażenia. Dzięki temu „rejestruje” poniekąd moje wspomnienia i „wgrywa” na jakąś specjalną emocjonalną ścieżkę dźwiękową. Wtedy na chwilę „znikam”…

Podobnie jak Kordian, Maciej w głębi duszy jest też romantykiem.

- Wszystkie bliskie relacje, w które wchodziłem, traktowałem poważnie. Jeśli już z kimś decydowałem się być, zawsze było to z mojej strony prawdziwe i uczciwe. Ale jakbym miał nadać jakiś tytuł rozdziałowi związanemu z kobietami w moim życiu, byłoby to coś w stylu "burze i pioruny". Dużo emocji, dużo pasji i niech tak zostanie! - rzuca z M. Zakościelny.

- Dla mnie miłość to przede wszystkim odpowiedzialność za drugiego człowieka, szczerość, troska, opieka - dodaje aktor. - Nie wierzę w teorię przyciągania się przeciwieństw. Ciekawość czyjejś odmienności tylko na początku potrafi być pociągająca. Później - cegiełka po cegiełce - zamiast budować coś wspólnego, tworzy między ludźmi mur, często trudny do pokonania. Podobnie jak nie wierzę w "dwie połówki tej samej pomarańczy". Uważam, że powinny się spotkać dwa odrębne, ukształtowane owoce, z których żaden nie jest połowiczny, umniejszony. Jednak zanim się spotkają, powinny wyrosnąć na podobnej gałęzi.

Zapraszamy na oficjalny profil
Macieja Zakościelnego
Facebook Instagram